CERT.pl
CHIP.pl
CHIP.pl (news)
DobreProgramy.pl
Dziennik Internautów
Hacking.pl
IDG.pl
IDG.pl (news)
JabberPL.org
LinuxNews.pl
Wykop.pl
(Google) Polski Blog
(Googler) Marcin Sochacki
Bartłomiej Dymecki
Bluerank
Einer
Gcity.pl
Jerzy Dąbrówka
Ludwik C. Siadlak
Lukasz Horodecki
Mariusz Styczeń
Michał Spadliński
Mój GMail
Narzekasz.pl
Normanos
Piotr Konieczny
Roch Kudła
Tomasz Topa
Tomasz WieczorekWszelkie skargi, wnioski oraz zażalenia należy kierować do Piotra Konieczny, który niczym Mały Książe włada tą planetą :-)
Znasz kogoś kto często pisze o Google? Daj znać!
Planeta Google NIE JEST oficjalnym serwisem Google Inc.
W związku z wygaśnięciem mojej umowy hostingowej z SuperHost.pl (z kilku powodów) i totalnej indolencji administratorów serwera domen art.pl kupiłem nowe domeny dla chóru i jego dyrygenta (a prywatnie mojego ojca :) ). Po trzykrotnej konsultacji telefonicznej (ponieważ na mailowy kontakt z supportem liczyć nie można - otwarte tickety helpdesku są zamykane bez żadnego sygnału dla użytkownika) dowiedziałem się, że absolutnie nie ma możliwości przekierowywania domen *.art.pl na inne bez wykupienia hostingu. Argumenty, że pozostaję ich klientem (mam tam kilka domen globalnych) niestety nie przekonały administratorów, którzy nie dysponują odpowiednimi narzędziami do takich zabiegów.
Cóż, nie pozostało mi nic innego, jak znaleźć dobrą duszę, która posiadając konto w SH przygarnie te trzy domeny i ustawi im HTTP:301 na nowe.
Wszystko gra. Przekierowania w .htaccess standardowe (przykład dla domeny collegiumcantorum.art.pl):
Options +FollowSymLinks RewriteEngine on RewriteRule (.*) http://www.collegiumcantorum.com/ [R=301,L]
Po kilku dniach wyniki w Googlach prezentowały się następująco:
Siadlak.pl też wylądowało tuż pod art a mój blog (na który BTW przekierowałem domene ludwikc.art.pl) skoczył o jedną - dwie pozycje wyżej.
Niestety, dziś sytuacja się skomplikowała. Śledząc pozycję strony chóru przy okazji zapytałem google o mojego bloga. Niestety. Nie ma go w wynikach! Zamiast niego pojawiła się strona główna mojej domeny, www.ludwikc.net, która dotąd była listowana w okolicach 5 miejsca.
Zasadniczo mi to nie przeszkadza, bo na stronie głównej mam ustawione
<meta http-equiv="refresh" content="2;url=http://blog.ludwikc.net/" />
Problem pojawia się jednak przy zapytaniu “siadlak”. Strona siadlak.pl, jeszcze wczoraj zajmująca zaszczytne 3 miejsce, zaraz po siadlak.art.pl, również została usunięta!
Skąd takie zachowanie Google? Co je powoduje i jak temu zaradzić?
Może Ty wiesz, czytelniku?
Ponieważ zgodnie ze wszelkimi przepowiedniami rok 2007 będzie bardzo pomyślnym rokiem, trzeba nastroić się i wejść w tok myślenia “Nastawienie Zwycięscy”.
Ponieważ nic mnie tak pozytywnie nie nastraja, jak mądre słowa, więc zebrałem moje ulubione myśli… Wiecej na Wielkie Cytaty.
Tomek Wieczorek o 13:03 :: 07 stycze 2007 w kategorii Psychologia Sukcesu
...czyli pseudohydraulik na grzybkach
Security fix na zakapanie jest prosty: założyć ACL na interfejsie wychodzącym. (Krótko mówiąc, zmiana routingu wody poprzez umieszczenie proxy redirectującego kropelki przed ich dotarciem do podłogi, a następnie cache'owanie kropelek i systematyczne opróżnianie cache'a do /dev/nullzlew).
Problem w tym, że pod cieknącą rurę nie da się podstawić niczego, oprócz raczej płaskiej miski na płatki, która timeoutuje po ok. 10 min. (a to znaczy, ze sobie nie pośpię). Rura bowiem, jest chroniona przez firewalla ...w postaci półki.
Firewalla ominąłem stosując prawa geometrii przestrzennej w połączeniu z atakiem knife-in-the-middle na cztery sensory snorta współpracujące z firewallem (czyt. ujeb#łem cztery drewniane kołki umieszczone po każdej stronie półki). Nie obyło się też bez standarowego ataku brutal-force na gatewayu (drzwiczkach), bo blokowały one dostęp do firewalla :-)
W ten sposób, powiększyłem DMZ, zyskując dość miejsca na wprowadzenie swoich zabawek patchujących dziurę w rurze. Udało się jednak dopiero za trzecim podejściem, co dowodzi tego, że w przeciwieństwie do informatyki, w życiu liczą się tylko najbardziej złożone konstrukcje. Full-discrosure dla wszystkich trzech łatek poniżej:
Działało, ale z racji zbyt wielkiej energii potencjalną, jaką posiadały kropelkowe pakiety, bryzgało mi wodą po całym LAN-ie, a po paru minutach zaczęło miarowo plumkać, co doprowadziło mnie do szału. Ku@$^@$%@!!!
Teraz DDoS, z racji mniejszej (względnej) energii potencjalnej jest słabszy, co eliminuje bryzganie, ale niestety, nie usuwa plumkania (chociaż jest ono wyraźnie cichsze).
Floodujące pakiety są w tym przypadku przezpuszczone przez dead-socketa (czyli starą, dziurawą skarpetkę). Kapanie zmienia się na sączenie, co automatycznie eliminuje plumkanie.
Efekt uboczny: Pakiety zabarwiają się na kolor czarny. (czyt. są bardziej trendi, bo skacze im cena — por. do cennika Apple, gdzie czarne Maci są droższe o tysiaka).
- Zanim wziąłem się do pracy nad pękniętą rurą, moim pierwszym odruchem było sprawdzenie w Google, czy w sieci jest poradnik pt. "Jak naprawiać pęknięte rury".
-
Do zaglądania za szafy świetnie nadaje się nie lusterko, a aparat cyfrowy. Wciśnie się tam, gdzie jest za wąsko na wsadzenie ludzkiej głowy i za ciemno na manipulacje z lustereczkami.
- Problemy, których nie jestem w stanie rozwiązać komputerem są naprawdę straszne! :)
PS: Czy jest tu jakiś hydraulik? Myślę, że ciągle przydałoby mi się pare fachowych rad, zwłaszcza na temat: jak walczyć z grzybem, który pewnie pojawi się lada dzień... Damn it!
Jak już tutaj jestem, to dwa ciekawe zwiastuny:
Jerzy Dąbrówka o 22:57 :: 03 stycze 2007 w kategorii Didełoteka
Pisząc “nieużyteczność” mam na myśli brak usability oczywiście - jest to niby jasne, ale jakoś niezręcznie się czuje pisząc to. Ciągle mam rozgrzebany tekst o tłumaczeniu słowa usability. Między takimi wersjami tłumaczenia jak użyteczność, używalność, funkcjonalność w branży zdaję się wygrywać ta pierwsza. Nawiasem mówiąc, w języku polskim jest wiele słów które mogłyby oddawać istotę użyteczności. Rozpoczęty artykuł konsultuje z językoznawcą i tłumaczem (a prywatnie moim tatą
) - on właśnie strasznie się “zmarszczył” gdy zastosowałem to feralne przeczenie.
Ale nie o tym miałem.
Sporo się mówi o standardach, o użyteczności, coraz częściej nawet w kontekście SEO. Utrzymuje się, że czysty kod pomaga robotom w przeczesywaniu strony (nie prawda). Sam często powtarzam, że usability i pozycjonowanie uzupełniają się. Jednak zawsze trzeba patrzeć w szerszym kontekście na problem. Można wyróżnić dwa poziomy.
Poziom pierwszy. Początek przygody w internecie. Pomijając wielkie korporacje, które mają szeroko przetarte inne kanały promocji, firma musi zdobyć ruch. Pozycjonowanie jest jednym z paru, obok kampanii bannerowych, reklam kontekstowych czy mailowych, sposobów na jego zapewnienie. Pozycjonowanie bez użyteczności (pomijam skrajne przypadki) pozwala odnieść zadowalające efekty.
Poziom drugi. Dotyczy firm które już zdobyły “widza”. Teraz pragną go tylko przekonać, by 1) dokonał zakupu (innej pożądanej czynności), 2) zapamiętał, że ta strona spełnia jego oczekiwania, 3) wrócił, i powtarzał punkt pierwszy. Tutaj niezastąpiona staję się użyteczność. Pomaga ona stworzyć serwis który “współgra” z użytkownikiem. Dobra, użyteczna strona jest jak interesujący rozmówca:
Usability jest więc z jednej strony budowaniem marki w internecie, a z drugiej strony pomaga w konwersji ruchu na przychody. Te dwa aspekty oczywiście są połączone - konwersja ruchu w tradycyjnym sklepie jest wypadkową m.in. poczucia bezpieczeństwa i zaufania użytkownika do sklepu.
Nieużyteczność przyjacielem pozycjonera - skąd więc taki tytuł? Wynika on z pierwszego opisanego poziomu, który stanowi o tym, że użyteczność bez ruchu jest bezwartościowa. Pozycjoner może konwertować ruch nie posiadając sklepu internetowego - poprzez przekierowanie ruchu na inną witrynę. Rynek ruchu internetowego (pozyskiwanego przez wyszukiwarki) jest tak ogromny, że nie musi się martwić o markę. Od użytkownika nie oczekuje się żadnych skomplikowanych akcji, płatności etc. W zasadzie chce, by jak najszybciej opuścił on naszą stronę.
W tym właśnie pomaga nieużyteczność. Strona zrobiona brzydko i nieczytelnie zwiększa szanse, że człowiek (zgodnie z zasadą przytoczoną przez Kruga) kliknie w pierwszy link, który będzie sprawiał wrażenie odpowiadającego na jego poszukiwania. Reklama kontekstowa jest tutaj esencjonalna.
Na koniec mały przykład. Posiadam pewną stronę która zarabia około 1-2$ dziennie - nic wielkiego (ma inne zadania ekhem, ekhem
). Postanowiłem się pochylić nad nią i trochę podnieść skandalicznie niskie CTR. Postanowiłem dodać trochę słów kluczowych do menu by podnieść też pozycje. Linki w menu były pisane małą czcionką - dodanie jeszcze jednego słowa tworzyło z obszaru nawigacyjnego szarą breje.
CTR podskoczyło 3-5 krotnie.
Jerzy Dąbrówka o 22:43 :: 03 stycze 2007 w kategorii Pozycjonowanie
Namnożyło się konkursów na wszelkiej maści twory roku / miesiąca / tygodnia / dnia itp. Konkursy organizują wszyscy, składy jury bardzo zróżnicowane, nagrody mogą być bardzo wartościowe jak i takie, których nie powinno się przyjmować. A wygrywa zwykle osoba zupełnie przypadkowa, taka która ma najgrubszy portfel lub mająca najwięcej wolnego czasu na obejście systemu głosowania. Piotr Mikołajski zaproponował zorganizowanie konkursu na najlepszy konkurs na Blog 2006 roku :). No to zobaczmy jakich byśmy mieli kandydatów :)
Blog Roku 2006 to druga edycja wielgachnego przedsięwzięcia Onetu. 9 kategorii, szacowna kapituła i kupa kasy władowana w nagrody przez sponsorów. No i grono grubo ponad miliona blogów z platformy Onetu, które mogą zostać zgłoszone do konkursu jednym kliknięciem. I to bez żadnych opłat.
Blogi będą wybierane w następujących kategoriach:
Głosują zarówno Internauci jak i specjalnie powołana kapituła:
Po 25 najlepszych blogów z każdej kategorii tematycznej zostanie przedstawionych do głosowania Wam - Internautom. Każdy z Was będzie mógł oddać dziennie jeden głos na jednego bloga. W efekcie przyznacie 9 nagród Internautów w 9 w kategoriach tematycznych.
(…)
Równolegle z Waszym głosowaniem trwać będzie ocena 90 blogów – po 10 najlepszych z każdej kategorii tematycznej – przez Kapitułę Konkursu.
W skład Kapituły wchodzą dwie grupy ludzi. Pierwsza to tzw. „Znawcy tematów powiązanych z kategoriami tematycznymi”:
Drugą, mniejszą, grupą są tzw. „Znawcy blogowania”:
Miło poznać. Specjaliści wydają się być odpowiednio dobrani do poszczególnych kategorii, jednak może się zdarzyć, że w natłoku innych zajęć przejrzą proponowane blogi bardzo pobieżnie i wybiorą ten jeden jedyny na chybił trafił. Ale tak naprawdę, to najciekawszą rzeczą są tu bardzo cenne nagrody rzeczowe:
No kurczę, nic jak porzucić własny serwer, domenę i inne dobrodziejstwa Wordpressa i zacząć blogować na Onecie w walce o nagrody w roku 2007 ;)
Drugi konkurs o którym ostatnio głośno, organizowany przez serwis wiadomosci24.pl. Dwie dziedziny, pięć kategorii, czyli w sumie 8 wyróżnień:
- Dziennikarz Obywatelski Roku 2006 - wyłoniony przez Kapitułę Konkursu z grona 25 finalistów wybranych głosami internautów
- Dziennikarz Obywatelski Roku 2006 według internautów - spośród wszystkich zgłoszonych redakcja wybierze pięciu finalistów (weryfikując czy ich materiały są zgodne z prawem prasowym i autorskim). Ostatecznego wyboru dokonają wszyscy internauci wybierając jednego z pięciu finalistów.
- Bloger Roku 2006 – otrzyma go właściciel najlepszego bloga wybranego przez Kapitułę Konkursu.
- Najlepszy Blog – zostanie przyznany autorom blogów, którzy otrzymają najwięcej głosów oddanych przez internautów w następujących kategoriach: Polityka, Media i marketing, Kultura, Życie, Internet i technologie.
W tym konkursie oprócz głosowania internautów, najlepsze blogi będzie wybierać specjalna kapituła:
Nagrody nie są aż tak oszałamiające jak w przypadku konkursu Onetu, ale i tak chyba warto powalczyć:
Okolicznościową statuetkę, dyplom, iPod wideo i cyfrowy aparat fotograficzny otrzyma właściciel najlepszego bloga, który zostanie wybrany przez Kapitułę Konkursu, czyli zostanie Blogerem Roku 2006.
Laureaci tytułu Dziennikarza Obywatelskiego oprócz okolicznościowych statuetek oraz dyplomów otrzymają… laptopy!
Zgłoszenie bloga następuje poprzez specjalny formularz (zgłoszenia do konkursu na Dziennikarza Obywatelskiego są obsługiwane przez osobny formularz). Każde zgłoszenie musi zostać potwierdzone przez osobę, która wypełniła formularz (e-mail z odpowiednim linkiem). O zakwalifikowaniu lub odrzuceniu zgłoszenia zostaniemy poinformowani osobnym mailem od redaktora.
Ciekawą rzeczą jest tu, oprócz standardowego przydzielenia do jednej kategorii, możliwość opisania swojego bloga przy pomocy tagów.
Konkurs na Bloga Roku zorganizowany przez… Bloggera ;) Stworzony chyba na bazie spontanicznego pomysłu. Za stronę konkursową robi Wordpress ze standardowym themem K2, kilka krótkicih informacji co i jak, no i lecimy z tym koksem :)
Kwestią wyłaniania zwycięzcy wyjaśnia regulamin:
- Blogi będą oceniane przez Jury pod przewodnictwem organizatora.
- W skład jury wchodzą:
- Paweł Lipiec (Polski Blogger)
- Paweł Tkaczyk (Paweł Tkaczyk @ midea)
- Tomek Karwatka (webusability)
- Marta Klimowicz (blog o blogach)
- Krzysztof Urbanowicz (Media Cafe Polska)
- Igor Janke (Salon24)
Zgłoszenie wysłałem, bo byłem ciekaw jak działa formularz zgłoszeniowy :) Musimy podać nick i e-mail (chyba zgłaszającego) oraz adres i krótki opis zgłaszanego bloga. Zero potwierdzenia, zero weryfikacji.
Nagrody? Drobiazgi i wieczna chwała :)
Nagrody - niespodzianki ufundowały serwisy: iThink.pl oraz salon24.
(…)
Nagrodami są “odznaki” bloga roku 2006 oraz wyróżnienia. Dodatkowo za pierwsze miejsce iThink.pl zaoferował utworzenie własnego działu Felietony w ramach serwisu dla zwycięzcy, gdzie będzie on mógł promować swoją twórczość.
To tyle jeśli chodzi o konkursy blogowe. A co jeśli ktoś nie prowadzi bloga, tylko „zwykłą, old-schoolową” stronę domową, ale też by chciał coś wygrać? Dla nich też są odpowiednie konkursy :)
„Webstarfestival to najbardziej prestiżowy konkurs na najlepsze strony w polskim internecie” - Gazeta Wyborcza, 1 grudnia 2006.
Webstarfestival to konkurs promujący najlepsze strony www. Nagrody przyznaje Akademia Internetu oraz Internauci. Od 1 grudnia 2006 roku rozpoczęte zostało przyjmowanie zgłoszeń do trzeciej edycji konkursu. Zgłoszenia przesłane do 31 lipca 2007 roku mają zapewniną specjalną, niższą cenę!
Gala finałowa Webstarfestival 3.0 odbędzie się 5 grudnia 2007 roku.
W skrócie: konkurs organizowany przez wielkie firmy dla wielkich firm. Narobiono sporo szumu w Internecie, ogłoszono wszem i wobec, że to bardzo ważna nagroda i zbijamy kasę z wpisowego.
Tegoroczne Web Stary to 26 kategorii, w których nagrody przyznaje mityczna Akademia Internetu w której skład wchodzi blisko 80 osób - „twórców stron internetowych, przedstawicieli agencji interaktywnych, profesjonalistów zajmujących się internetem w korporacjach, mediów internetowych i tradycyjnych, laureatów Webstarfestival, dziennikarzy, grafików etc.”. Internauci mogą również przyznać „WebStara Internautów”, głosując na jedną z kilku stron dopuszczonych do tego etapu przez AkademięInternetu.
Jest to też pierwszy z prezentowanych konkursów, który wymaga uiszczenia opłaty tzw. „wpisowego’. Zgłoszenie jednej pracy kosztuje nas 895 zł netto. Ugh.
A na co możemy liczyć, jeśli wygramy? Dyplomy i fajne statuetki czekają ;)
Jeśli szukamy czegoś tańszego od Web Starów, możemy się zgłosić do kolejnej edycji konkursu InetCom.Awards. Zgłoszenie strony do jednej kategorii jest darmowe, za każdą kolejną kategorię płacimy 75 euro. Zgłaszający umieszcza na stronie specjalny bannerek, który kieruje do strony logowania. W poprzednich edycjach łatwo było oszukać te liczniki - ot kilka serwerów proxy pod ręką, wyłączone cookies i godzinka klikania dziennie. W pierwszych edycjach wystarczył wręcz umieścić link do głosowania w iframe na swojej stronie i już się fajnie głosy naliczały ;) Ostatnio jednak zmieniono system, teraz trzeba jeszcze ocenić stronę przy pomocy flashowej animki… I od razu popularność konkursu spadła :)
A jakie nagrody w tym roku! Ho ho! Grand Prix to „baner na matrycy Million Pixel Site wielkości 120 x 60 (PNG)” o rzekomej wartości 7200 euro. Kolejne miejsca to mniejsze bannerki o mniejszej wartości. Przypomnę tylko, że „Million Pixel Site” to taki śmieszny klon popularnego kiedyś serwisu „MilionDolarHomePage”, czyli sprzedajemy pikselki powierzchni reklamowej po 1 euro za sztukę. Aż dziw bierze, że na „Million Pixel Site” pojawiły się logosy Polsatu, Grupy ITI, UPC, Bankier.pl, DHL, Eurosportu… Jeśli te firmy naprawdę kupiły tam reklamę, to aż ciśnie się na usta pytanie: KTO WAS TAK BEZCZELNIE NACIĄGNĄŁ?!. Strona istnieje od 10 października 2006, a ja byłem dzisiaj dopiero 1135. osobą, która tam przypadkiem trafiła :)
Kolejny stały konkurs na ciekawe strony prowadzi Wprost. Możemy załatwić sobie tytuł Złotej Strony Wprost w kategorii „Strona tygodnia”, „Strona miesiąca” i/lub „Strona roku”. Wygrana w tygodniu daje nam szansę startowania w konkursie miesięcznym itp.
Czemu napisałem „załatwić sobie tytuł„? Bo na dobrą kwestia wygranej zależy tylko od kwoty, którą chcemy przeznaczyć na wysyłanie Premium-SMS z głosami. Zgłoszenie strony to 3zł netto, każdy kolejny głos to 1zł netto. Nie sądzę, żeby zainteresowanie konkursem było bardzo duże, więc paczka znajomych, która wyśle po kilka SMSów i już mamy szansę na jakąś nagrodę.
Nagrody? Link na stronie konkursu, krótka notka o stronie na łamach Wprost, fajny znaczek na stronę i od 30 do 365 dni monitorowania naszej strony przez Stat24.pl w wersji statBiznes.
Hicior i najpoważniejszy kandydat do wygrania Konkursu na najlepszy konkurs na Blog 2006 roku ;).
Takich konkursów jest w sieci od groma i ciut ciut, praktycznie każdego dnia rusza kolejny konkurs tego typu, a do wygrania są setki komci, avatarków, graficzek, animowanych gifków, linków i ogólnie buziaki koffam was =D Wpisowe też jest mega niskie - zwykle max 5 komciów ;)
No to co, startujemy w konkursach? :)
Krzysztof Biliński o 13:01 :: 03 stycze 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl
9:01 :: 03 stycze 2007 w kategorii InternetTechnologie.Gazeta.pl
Krzysztof Biliński o 15:01 :: 02 stycze 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl
Wujek Google chyba wciąż ma posylwestrowego kaca, bo nie chce już podać wartości liczby PI ani policzyć ile to 2 + 2. Buuu…
A tak na serio, Google kiepsko zaczęło ten rok. Kalkulator nie działa raczej z powodu jakiegoś błędu, Google chyba nie zrezygnowało z tego dodatku, ponieważ wciąż jest obecny opis tej usługi na stronach Google Help.
Ale zonk z kalkulatorem to pikuś. Właśnie znaleziono bardzo poważną lukę w GMailu typu XSS (Cross-site Scripting). Odpowiednio spreparowana strona (JavaScriptu) na którą wejdzie użytkownik, który nie wylogował się z usługi GMail (a powiedzmy sobie szczerze: mało kto to robi, sprawdzamy pocztę dość często i każdorazowe logowanie byłoby megauciążliwe) potrafi w niezauważony sposób pobrać całą naszą listę kontaktów z książki adresowej. Istny raj dla spammerów.
Archiwum (tygodniami 2006): 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 |