Google
Chcesz wiedzieć wszystko, co mówi się w sieci na temat Google? Zacznij czytać już teraz i zostań z nami!
 

19 stycze 2007

(Google) Polski Blog

Otwarcie źródeł Google Web Toolkit



W niecałe dziesięć dni od otwarcia źródeł Google Web Toolkit pośpieszyłam, by podzielić się tą radosną nowiną z koleżankami i kolegami ze studiów, czyli Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Korzystając z gościnności dr Janiny Mincer-Daszkiewicz miałam przyjemność zaprezentować możliwości tego narzędzia na seminarium magisterskim z systemów rozproszonych. Przy tej okazji pragnę podziękować wszystkim obecnym za ciepłe przyjęcie i udział w dyskusji. Gdy dwa lata temu jeszcze jako studentka mówiłam na tym seminarium o nowych kierunkach w statycznej analizie kodu, nie śniło mi się nawet, że omawiane wówczas techniki można by zastosować do podniesienia jakości oprogramowania webowego.

Natomiast dzięki Google Web Toolkit wszystkie udogodnienia stworzone dla programistów Javy stały się dostępne dla twórców aplikacji AJAX. Stanowiący trzon Google Web Toolkit kompilator Javy do JavaScriptu pozwala pisać cały kod kliencki w Javie w dowolnym środowisku programistycznym wspomagającym zaawansowane odpluskwianie, automatyczną refaktoryzację czy testowanie. Tworzenie dynamicznych stron WWW nie wymaga już biegłej znajomości różnic między przeglądarkami, ponieważ o odpowiednie ich obsłużenie zatroszczy się Google Web Toolkit, podczas gdy programista uwolniony od męki poszukiwania literówki powodującej błąd czasu wykonania może skoncentrować się na potrzebach użytkownika. A zaspokajanie tych potrzeb staje się wielką frajdą, gdy ma się do dyspozycji bibliotekę widżetów zbliżoną koncepcyjnie do SWT, ale stylizowaną poprzez CSS oraz graficzny edytor interfejsu użytkownika, jakiego dostarcza przykładowo GWT Designer (wtyczka do Eclipse). Przekonajcie się sami: http://code.google.com/webtoolkit/ !

googlepolska o 19:03 :: 19 stycze 2007

IDG.pl (news)

Microsoft, Google, Yahoo! i Vodafone w obronie wolności wypowiedzi

Czterej giganci branży IT wraz z koalicją organizacji pozarządowych opracują kodeks postępowania, w którym poruszone zostaną kwestie podejścia firm do promowania wolności słowa i prawa do prywatności.

Krzysztof Pietrzak o 16:01 :: 19 stycze 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl

Google Checkout nie wzbudza entuzjazmu

Google ma wiele dobrych serwisów. Jednak nie należy do nich Google Checkout. Zdaniem osób ankietowanych przez firmę JP Morgan Securities Inc. 81% badanych ocenia serwis płatności on-line Google średnio bądź źle.

Piotr Zalewski o 15:01 :: 19 stycze 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl

Google podłączy billboardy do sieci

Google opatentowało specjalny system reklamy na billboardach i innych nośnikach reklamy zewnętrznej. To kolejna próba amerykańskiej firmy by wyjść z reklamą poza internet. Wcześniej Google eksperymentowało z radiem i prasą.

Piotr Zalewski o 13:01 :: 19 stycze 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl

 

18 stycze 2007

Mój GMail

Mail Fetcher

Dzisiaj na moim koncie została włączona długo oczekiwana funkcja Mail Fetcher, która pozwala na pobieranie poczty z maksymalnie pięciu zewnętrznych kont pocztowych.
Konfiguracja pobierania wiadomości to tylko kilka prostych kroków:
1. Przechodzimy do zakładki Settings>Accounts i w sekcji zatytułowanej Get mail from other accounts klikamy Add another mail account.
2. Podajemy nazwę konta oraz następujące dane:
- nazwa użytkownika
- hasło
- adres serwera POP
- numer portu
- możemy zaznaczyć opcje:
  • pozostawianie poczty na serwerze
  • używanie bezpiecznego połączenia SSL
  • nadawanie pobranej poczcie etykiety
  • archiwizowanie pobranej poczty (nie pozostaje ona w folderze Inbox)
3. Następnie klikamy na przycisk Add account i komunikat You can now retrieve mail from this account poinformuje nas o zakończeniu konfiguracji.
Od tej pory co pewien okres czasu konto Gmail będzie sprawdzać skonfigurowane zewnętrzne konto i automatycznie pobierać z niego nowe wiadomości.
W każdej chwili konto możemy edytować klikając na odnośnik edit info lub skasować poprzez link delete.
Gmail udostępnia plik historii dostępu do zdefiniowanego zepnętrznego konta - wyświetlamy go klikając na view history.
W każdej chwili możemy wymusić pobieranie wiadomości - wystarczy klinknąc Check mail now.
Podczas konfiguracji dostępu do zewnętrznego konta możemy od razu skorzystać z możliwości dodania nowotworzonego konta do dostępnych adresów email, z których wysyłana będzie nasza wiadomość. Niestety powraca tutaj problem wyświetlania przez program Outlook komunikatu: "From naszadres@domena.com on behalf of nazwaużytkownika@gmail.com." w wiadomości wysłanej w ten sposób. Być może taka funkcjonalność pojawi się w przyszłości.

Me o 23:00 :: 18 stycze 2007

 

17 stycze 2007

Jerzy Dąbrówka

PRL ciągle w Google Maps

III Rzeczpospolita Polska w Google Maps ciągle jest nazywana Polską Rzeczpospolitą Ludową. Nie wierzycie? Zapraszam na Google Maps, w okienko wyszukiwania wpisujemy Poland, obraz zostaje wycentrowany na Polsce. Klikamy teraz w link w prawym górnym menu - Save this location - bam, jesteśmy podlinkowani jako Polish People’s Republic!

Co zabawne, szukając czy ktoś to zauważył wcześniej, znalazłem dyskusję na jakimś forum - z września 2005 roku. Jeden z użytkowników zgłosił błąd do wielkiego G. Otrzymał taką odpowiedź:

Hi Marcin,

Thank you for bringing this to our attention. We apologize for any
inconvenience you’ve experienced and we’ll investigate. We appreciate your
patience as we continue to develop this beta version of Google Maps.

Regards,
The Google Team

Google Maps było zawsze poza horyzontem moich zainteresowań, więc nie wiem od kiedy ta aplikacja nie jest w fazie beta - bo rozumiem, że nie jest, skoro na logo nie widnieje taka informacja. A może się mylę? To zresztą nie ma znaczenia - i tak głupio wstawiać złą nazwę dużego europejskiego kraju, członka Unii Europejskiej. Damn, nawet ramię w ramię z nimi walczymy ;P

PS. Tutaj można potwierdzić, że w bazie Google ciągle jesteśmy państwem komunistycznym: Google AJAX Search API - Local Search Examples (Map Search). Wystarczy wpisać Poland w okienko szukania.

Jerzy Dąbrówka o 9:41 :: 17 stycze 2007 w kategorii Google

 

16 stycze 2007

(Google) Polski Blog

Z życia inżyniera w Google



Jak wiadomo, Google od zarania było firmą opierającą swoje działanie na utalentowanych i kreatywnych inżynierach. Sami założyciele -- Larry i Sergey są przecież programistami. Do dziś wiele uwagi poświęca się procesowi rekrutacji nowych inżynierów i zapewnianiu dobrego samopoczucia obecnym.

Wspomniałem o rekrutacji -- można powiedzieć, że na ten temat krążą już w sieci legendy. Część z nich jest prawdziwa, część wydaje się mocno przesadzona, co spróbuję przybliżyć na moim przykładzie. Pierwszy kontakt wyszedł w tym wypadku z mojej strony -- wysłałem swoje CV w odpowiedzi na jedno z ogłoszeń na www.google.com/jobs/. CV musi być oczywiście napisane po angielsku i opisywać rzetelnie własne umiejętności i osiągnięcia. W przeciwieństwie do polskich zwyczajów nie jest wymagany list motywacyjny ani zdjęcie. Jeśli chodzi o treść, moim zdaniem trzeba unikać koloryzowania swojej wiedzy, bo jak się później przekonałem jest ona sprawdzana dość dokładnie.

W odpowiedzi na CV otrzymałem e-maila, a później odbyłem pierwszą rozmowę telefoniczną z osobą z działu rekrutacji. Ustala się z nią plan właściwych rozmów kwalifikacyjnych z inżynierami Google. W moim przypadku były to trzy rozmowy trwające po około 45 minut każda. Po pozytywnym przejściu tego etapu zostałem zaproszony na koszt firmy do Dublina, gdzie miałem kolejnych pięć rozmów w tamtejszym biurze. Nota bene, wówczas jeszcze oddział irlandzki nie dysponował wystarczającą liczbą inżynierów i część rozmów musiała się odbywać za pośrednictwem wideokonferencji z centralą w Mountain View w Kalifornii. Dzisiaj w Dublinie pracuje ich znacznie więcej, więc nie jest to już problemem. W przeciwieństwie do rozmów telefonicznych, będąc na miejscu wygodniej jest odpowiadać na pytania programistyczne wymagające napisania kawałków kodu na tablicy. Po zakończeniu tego etapu powróciłem do domu i z niecierpliwością oczekiwałem na wynik, który okazał się pozytywny i tak trafiłem do firmy.

Chciałbym rozwiać kilka mitów na temat pracy, które słyszałem wcześniej: trzeba ukończyć renomowaną uczelnię, pracuje się po 18 godzin dziennie, nie ma się czasu na dom i rodzinę, atmosfera w Google nie jest już tak fajna jak kiedyś, rozmowy kwalifikacyjne są nie do przejścia. Wszystkie one są nieprawdziwe, co mogę poświadczyć własnymi doświadczeniami.

Jako świeżo upieczonego administratora czekało mnie na początku przejście przez szereg szkoleń i czytanie dokumentacji. Część szkolenia odbywała się w centrali w Mountain View, gdzie spędziłem dwa miesiące tuż po zatrudnieniu. Miałem też okazję osobiście poznać drugą część swojego zespołu, z którymi na co dzień komunikujemy się wirtualnie -- przez e-mail i wideokonferencje. Nie da się też ukryć, że taka podróż ma duże walory turystyczne, np. warto odwiedzić Muzeum Historii Komputerowej, gdzie można znaleźć jedną z pierwszych szaf serwerowych Google. W moim dziale praktykowana jest zasada, że raz do roku można odwiedzić swoich zagranicznych współpracowników.

Czym się wyróżnia praca inżyniera, oprócz znanych korzyści jak darmowe jedzenie czy nieograniczony dostęp do gry w piłkarzyki? Myślę, że kluczową zaletą jest wewnętrzna otwartość i duże zaufanie do pracowników. Wyrazem tego jest na przykład fakt, że wszyscy programiści i administratorzy mają dostęp do prawie całego kodu źródłowego stworzonego w firmie, dzięki czemu łatwiej jest integrować projekty, wykorzystywać gotowe rozwiązania napisane przez innych czy nawet wnosić poprawki do programów zupełnie niezwiązanych z główną pracą. Ta ostatnia możliwość jest często wykorzystywana w ramach reguły 20% -- tyle czasu można przeznaczyć na projekty spoza swojej podstawowej domeny. Każdy może otrzymać dostęp do zaawansowanych technologii jak GFS (system plików dla klastrów) czy BigTable (zarządzanie bazami danych wielkości petabajtów) a do eksperymentów może wykorzystać tysiące serwerów i lokalną kopię Internetu :-)

Zapraszam więc do odwiedzenia strony www.google.com/jobs/ i sprawdzenia swoich umiejętności. Polaków mogą szczególnie zainteresować stanowiska dostępne w tworzonym obecnie biurze w Krakowie. Powodzenia!

googlepolska o 18:02 :: 16 stycze 2007

 

15 stycze 2007

Tomasz Topa

globalwarming awareness2007

Proszę Państwa, ruszyła wielka impreza, która w ciągu najbliższych miesięcy wywróci indeksy największych wyszukiwarek do góry nogami. Jaki będzie najpopularniejszy keyword aż do maja? globalwarming awareness2007.

O co chodzi? Już tłumaczę. Dzisiaj o godzinie 3.00 PM EST (19:00 czasu polskiego) ruszyły SEO World Championship 2007. Tysiące speców od SEO będzie do 1 maja 2007 stawać na głowie, żeby to właśnie ich strona była najwyżej w Google, Yahoo i MSN na zapytanie „globalwarming awareness2007„.

Już kilka minut po rozesłaniu tego magicznego słówka na adresy zainteresowanych, wszystkie domeny typu TLD zawierających frazę „globalwarming awareness2007″ (bodaj oprócz .de) we wszystkich możliwych kombinacjach (pisane łącznie, z myślnikami i ze wszystkimi innymi cudami) były już zajęte.

O co to całe zamieszanie? O wybicie się na pierwsze miejsce dla radości i chwały? Nieee… Nagrody w tym konkursie są conajmniej niecodzienne:

  • Pierwsze miejsce: Citroen C2
  • Drugie miejsce: Rejs na Karaiby
  • Trzecie miejsce: Telewizor plazmowy
  • Czwarte miejsce: $500
  • Piąte miejsce: $100

Jak widać, jest o co walczyć :)

Jakie są zasady? Najważniejsza: nie można używać domen kupionych przed 15 stycznia 2007. Druga: strona musi spełniać Google Webmaster Guidelines, czyli nie wolno robić „door pages”, miliona subdomen, duplicate-content, cloaking… Czyli co zostaje? SPAMOWANIE. Zresztą zobaczycie już po kilku dniach jak Spam Karma i inne filtry na Waszych blogach zaczną pracować :)

Szary internauta raczej nie ma szans na wygraną jeśli nie ma sporego zaplecza w postaci kilku dobrze zabunkrowanych farm linków i botnetów spamowych ;)

Obstawiamy kto wygra? Ja dobrze rokuję globalwarmingawareness2007.comglobalwarmingawareness2007.net, chociaż może globalwarmingawareness2007.eu zrobi niespodziankę :)


Zaktualizowane 17 stycznia 2007 @ 22:38:

Google Results for Global Warming

Nic dziwnego, PR=5 to nie świeża domena zarejestrowana 15 stycznia - Citroen mi odjechał już na pewno. Ale trochę trafficu wygeneruje ;)

Tomasz Topa o 18:55 :: 15 stycze 2007 w kategorii contest

 

14 stycze 2007

Tomasz Topa

Moderatorzy Google AdWords nie czytają treści reklam?

Z tego co się orientuję, każda nowostworzona reklama w systemie Google AdWords, zanim trafi do prawego boksu wyszukiwarki Google albo na którąś ze stron biorących udział w programie Google AdSense, najpierw jest zatwierdzana przez któregoś moderatorów. Taka jest teoria, w praktyce chyba nie może być dużych odstępstw, bo kiedyś jedną z reklam 3ClicksWebsite.com odrzucili, bo przyczepili się do jakiejś tam pierdoły.

Anyway, przed chwilą opublikowałem wpis Nadchodzi4 - e-mail dla wszystkich zgłoszonych, szybki przegląd na stronie czy nie ma jakichś błędów… i wzrok mi się zatrzymał na jednej z reklam:

AdSense Congrats

Hm… pogrzebałem chwilę w kodzie iframe, patrzę, a tu link do… http://www.google.com/search?q=unapproved. Kto by się reklamował podając taki adres? Food and Drug Administration (FDA)? Strona zaparkowana na jakimś sedo-podobnym parkingu?

Szukamy jakiejś teorii spiskowej, czy przyjmujemy po prostu, że moderator spojrzał czy nie ma w treści nic niezgodnego z regulaminem i z marszu, bez wnikania w sens treści, zaakceptował reklamę? :) Anayway, ciekawe ile osób kliknie w taką „testową reklamę” i jaką stawkę nowy uczestnik AdWords musiał zapłacić…

Tomasz Topa o 21:39 :: 14 stycze 2007 w kategorii zonk

Jerzy Dąbrówka

Wyniki uzupełniające

Matt Cutts na swoim blogi piszę o wynikach uzupełniających (supplemental results - najlepiej widoczne na zapytanie site:). Zazwyczaj uważano, że jest to pierwsza oznaka, że strona źle się prowadzi - przywoływano najczęściej tezę, że jest to kara za Duplicate Content.

Pamiętajcie, że wyniki uzupełniające nie są czymś czego należy się obawiać. - piszę Matt - Jeśli wasz serwis ma podstrony oznaczone jako wynik uzupełniający nie oznacza to, że jest to przejaw jakiejś kary.

Brzmi przyjemnie? Dalej Matt uspokaja, że jeśli nasze strony niedawno były wyświetlane bez dodatkowej etykiety, powinniśmy przypuszczać, że część linków przychodzących mogła stracić swoją dotychczasową moc.

Świeże wyniki
Dalej Cutts zwraca uwagę, że coraz świeższe strony zostają kwalifikowane do wyników uzupełniających - można to sprawdzić wpisując operator site: przed adresem naszej strony a następnie zbadać datę w Kopi Strony. Autor wpisu łączy to z możliwością zwiększenia odwiedzin dzięki wynikom uzupełniającym - jednak w żaden sposób tego nie uzasadnił. W praktyce chyba hasło uzupełniające kojarzy się ludziom z treścią drugiej kategorii, więc jest mniej prawdopodobne by na nie klikneli.

Jak jest naprawdę?
Matt to spoko gość i na jego blogu można znaleźć wiele ciekawych informacji. Nie należy jednak zapominać, że jest pracownikiem Google. Nie oczekujmy więc, że jego porady będą pomagać w skutecznym pozycjonowaniu - to byłoby nielogiczne z punktu widzenia Cuttsa który odpowiada za walkę ze spamem.

Dla mnie wyniki uzupełniające są sposobem na systemy wymiany linków. Google etykietuje strony które mają mniejsze znaczenie i pozbawia je części mocy - linki z nich wychodzące mają słabszą siłę pozycjonującą. Dzięki temu utrudnia życie spamerom (pozycjonerom), którzy tworzą bezwartościowe strony m.in. by umieszczać na nich linki. Wyindeksowanie byłoby wylewaniem dziecka z kąpielą, dlatego wybrano metodę mniej inwazyjną.

Zwróćmy uwagę, że w erze powszechnego blogowania link zwrotny odnoszący się do konkretnej informacji jest rzeczą powszechną. Pisząc tego posta linkuje do jednej z 1,190 stron w domenie mattcutts.com. To promocja żywego, dynamicznego internetu. Jednak mój link zdobędzie większą moc dopiero gdy parę linków będzie prowadziło do tej strony. Nudne, niezmienne strony firmowe nie zostaną wyrzucone z indeksu, a jedynie stracą część mocy pozycjonującej, by ich właściciele nie korzystali z nich do wymiany linkami i autopromocji.

Prawda jest taka, że sam mechanizm nie jest nowy ani zaskakujący - jest to upowszechnienie zasady: link ze strony która posiada dużo linków (popularna, zaufana) jest więcej warty niż link ze strony nie popartej odnośnikami. Nastąpiła swoista emanacja tej zasady z poziomu strony jako jednej całości (domeny) na każdą podstronę z osobna.

Jerzy Dąbrówka o 12:48 :: 14 stycze 2007 w kategorii Google

 

13 stycze 2007

Tomasz Topa

Blogger z własną domeną

Z okazji wielkiej aktualizacji systemu Bloggera (już nie jest beta), pojawiła się opcja umożliwiająca podpięcie własnej domeny do swojego bloggera.

Co istotne, nasz wcześniejszy adres typu nazwabloga.blogspot.com będzie teraz kierował na naszą nową domenę oraz ponoć ma zostać zachowany nasz dotychczasowy PageRank.

Jak popiąć naszą domenę pod konto Bloggera? Zróbmy to na przykładzie subdomeny thomas.topa.pl utrzymywanej na koncie obsługiwanym przez CPanel. W podobny sposób można to oczywiście zrobić zarówno bezpośrednio u rejestratora domeny jak i w przypadku innych dostawców hostingowych.

Pierwszą rzeczą jest konfiguracja naszej domeny w naszym serwerze DNS. Naszą domenę musimy przekierować na adres ghs.google.com przy pomocy rekordu typu CNAME. W przypadku CPanelu zwykle musimy poszukać opcji typu DNS Zone editor. W Site5.com wygląda to tak (My Domains » DNS Zone editor):

Konfiguracja domeny S5

Jeśli mamy konto w firmie DreamHost opcję taką możemy znaleźć w dziale Domains » Manage domains » DNS:

Konfiguracja domeny DH

Czas rozpropagowania tych informacji w sieci może wynieść nawet kilka godzin, w tym czasie więc zajmijmy się odpowiednim ustawieniem naszego Bloggera.

Po zalogowaniu się do nowego Bloggera (przy pomocy Google Account. Jeśli jeszcze używamy starego Bloggera, powinniśmy się przełączyć) przechodzimy do działu Settings:

Blogger 1

Następnie przechodzimy do opcji publikowania (Publishing), gdzie szukamy opcji Custom Domain

Blogger 2

I tam w stosownym polu podajemy naszą domenę. Jak widać na tym przykładzie, nie musi to być .com, .org czy .net - system zadziała z każdą poprawną w sensie technicznym domeną.

Blogger 3

No i to by było na tyle. Ja się powoli zabieram za rozgryzanie Bloggera i być może zacznę też prowadzić angielskiego bloga, właśnie pod adresem thomas.topa.pl :)

Tomasz Topa o 11:31 :: 13 stycze 2007 w kategorii tutorial

Archiwum (tygodniami 2006): 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 |