Google zaczęło majstrować z katalogami stron, które były do tej pory jednym z głównych narzędzi polskiego światka (pół-światka?) pozycjonerów. Na oficjalnym blogu Googlewspomniano o tym już jakiś czas temu. Teraz groźby się urzeczywistniają.
Dzisiaj duża częśc katalogów jest już niestety bezwartościowa. Większość podstron dużej części katalogów znajduje się w tak zwanych wynikach uzupełniających czyli supplemental index. Strony z wyników uzupełniających nie mają żadnej mocy, przy ich pomocy nie da się wypozycjonować strony, dla pozycjonerów są bezwartościowe.
Ilość podstron w wynikach normalnych i uzupełniających można sprawdzić używają w wyszukiwarce polecenia “site:adres-strony”.
Na początku obserwowano zjawisko okrzyknięte mianem “filtru 280 260“, ponieważ spora część katalogów miała dokładnie tyle stron w normalnych wynikach. Teraz zjawisko się pogłębiło i najczęściej katalogi mają w zwykłych wynikach góra po kilka stron.
Taki los spotkał przede wszystkim katalogi na bardzo popularnym skrypcie qlWeb. W wyniki uzupełniające wpadła większość, jeśli nie wszystkie katalogi tego typu. Oberwało się także innym skryptom, np. skryptowi Przyjazny.
Inne skrypty zostały w dużej części oszczędzone. Przykład to otwarty.pl mini i CNCat z których większość, z tego co na razie zaobserwowałem, działa normalnie.
Cała sprawa jest nowa i nie wiadomo, jak się rozinie. Spróbuję na razie podsumować znane nam fakty:
- Katalogi qlWeb w większości wpadły w supplemental index
- Wpadła w nie także część innych katalogów
- Nie są znane dokładne kryteria, którymi kieruje się Google wybierając katalogi do “odstrzału”
Oczywiście pozycjonerzy nie czekają i już mają nową zabawkę. WordPressa. Pisałem o tym we wpisie o katalogach typu pressel page.
![[feed]](feed.png)



