CERT.pl
CHIP.pl
CHIP.pl (news)
DobreProgramy.pl
Dziennik Internautów
Hacking.pl
IDG.pl
IDG.pl (news)
JabberPL.org
LinuxNews.pl
Wykop.pl
(Google) Polski Blog
(Googler) Marcin Sochacki
Bartłomiej Dymecki
Bluerank
Einer
Gcity.pl
Jerzy Dąbrówka
Kamil Pociask
Ludwik C. Siadlak
Lukasz Horodecki
Mariusz Styczeń
Michał Spadliński
Mój GMail
Narzekasz.pl
Normanos
Piotr Konieczny
Roch Kudła
Tomasz Gawęda
Tomasz Topa
Tomasz WieczorekWszelkie skargi, wnioski oraz zażalenia należy kierować do Piotra Konieczny, który niczym Mały Książe włada tą planetą :-)
Znasz kogoś kto często pisze o Google? Daj znać!
Planeta Google NIE JEST oficjalnym serwisem Google Inc.
Monika Tomkiewicz o 5:03 :: 23 kwiecie 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl
Krzysztof Pietrzak, Tomasz Cichocki o 0:01 :: 23 kwiecie 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl
Philipp Lenssen, właściciel serwisu Google Blogoscoped napisał bardzo dobry i szczegółowy artykuł na temat ekonomii linków pozycjonujących. Jest to jeden z artykułów napisanych po ostatnich ruchach ze strony Google dotyczących tej techniki pozycjonowania. Zapowiedzi takie pojawiły się w poście na Webmaster Central i wpisie w blogu Matta Cuttsa.
Większa część społeczności pozycjonerów[1] zaczęła się niepokoić możliwością zmniejszenia wartości płatnych linków przez Google, co tylko pokazuje jaką siłę aktualnie one posiadają. Uważam, że ta metoda optymalizacji dla wyszukiwarek jest po prostu oszukaństwem i moim zdaniem ci, którzy z niej korzystają, noszą czarne, albo przynajmniej szare kapelusze (nawiązuję do angielskiego terminu „black hat”, który oznacza stosowanie szkodliwych technik z premedytacją).
20:27 :: 20 kwiecie 2007 w kategorii InternetTechnologie.Gazeta.pl
Hehe, śmieszny stół to piłkarzyków (ang. foosball), w którym walczą drużyny Dobra i Zła. W tej pierwszej na bramce stoi Święty Mikołaj, w ataku natomiast m.in. Matka Teresa, Flash Gordon, Mahatma Gandhi i oczywiście sam Bóg. W przeciwnej drużynie grają takie sławy jak Adolf Hitler, Kuba Rozpruwacz i Lucyfer. Nie podam jednak linka do producenta, bo ma beznadziejną stronę we Flashu.
Przy okazji wspomnę, że o ile wcześniej prawie nigdy nie grałem w piłkarzyki, to pracując w Google bardzo szybko koledzy wciągnęli mnie do tej gry.
Ostatnio na blogu Google pojawił się wpis na temat linków, po polsku. Nie miałem do tej pory czasu o tym pisać, ale teraz chciałbym to nadrobić. Stwierdzenia tam zawarte są interesujące. Są na tyle interesujące, że niektórzy gromko okrzyknęli zmianę podejścia i rewolucję wśród pozycjonerów. Proszę o jedno - miejcie trochę więcej sceptycyzmu wobec tego, co firmy piszą na temat swoich własnych produktów :-)
Google skrytykowało linkowanie ze sobą stron niezwiązanych tematycznie, systemy wymiany linków oraz kupowanie linków. Google ma prawo krytykować co tylko ze chce, ale od krytyki do praktyki wiedzie nie mała droga…
Po pierwsze: moje linki są moją własnością. To truizm, ale warto to podkreślić, aby uniknąć nieporozumień. Nie zmuszam robotów Google do ich indeksowania, niech Google robi sobie co chce. Nie ja wymyśliłem taki sposób działania wyszukiwarki. Nie ma jednak prawa decydować o tym co w Sieci wolno, a czego nie wolno. Ja mogę polecać innym moje strony, mogę reklamować stronę kolegi, mogę komuś sprzedać reklamę… A to, że sprzedaję komuś link, wcale nie musi oznaczać, że jest to robione w celu oszukania Google.
Wytyczne dla webmasterów, regulaminy… to wszystko tylko mówi o tym, jak Sieć powinna wyglądać według życzeń Google. To nie oznacza, że ktokolwiek ma obowiązek się do tego stosować, ani nie oznacza, że samo Google będzie to wszystko egzekwować. Oczywiście wiedząc, że jakaś strona jest niezgodna z regulaminem Google nikt nie powinien się obrażać na jej wyrzucenie z indeksu, to chyba oczywiste.
Po drugie: Google według mnie nie ma możliwości kontrolowania wszystkich linków. Odróżnienie linku naturalnego od sztucznego jest diablo trudne. Właściwie niemożliwe dla jakiegokolwiek algorytmu.
Popatrzcie na sytuację z takimi technikami, jak ukryty tekst. Roboty Google tego nie wykrywają, chociaż wystarczy całkiem prosta analiza kodu strony. Dlaczego tego nie robią? Według mnie nawet Google nie ma odpowiedniej mocy obliczeniowej. Skąd więc wzięłaby się ona na tak głębokie porównywanie wszystkich linków, określanie ich podobieństwa… nie, tak się na pewno nie stanie, nie uwierzę w to tylko na podstawie tekstu na blogu.
Podejrzewam, że sytuacja będzie podobna, jak z innymi technikami, których Google nie pochwala. Na codzień będą ignorowane, a coś się zdarzy dopiero wtedy, gdy pozycjonera podkabluje konkurencja.
I sprawa trzecia: Google wie, że w egzekwowaniu tych wszystkich teoretycznych nakazów nie może przesadzić. Jeśli właściciele stron zaczną się odsuwać od tej wyszukiwarki, to wypromują w jej miejsce inne. Oni mają największą siłę przebicia i możliwość dotarcia do umysłów internautów. Każdy gigant może upaść. Szczególnie w internecie.
Rzućcie okiem na ten screenshot webowego czytnika RSS:
Wygląda znajomo? Nie? A powinien, bo według FeedBurnera prawie połowa subskrybujących kanał RSS “silva rerum” używa właśnie tego czytnika. Nadal nic nie świta? No przecież to Google Reader. Serio. Tyle że odpicowany przez jeden magiczny pliczek z CSS. Wystarczy używać Firefoksa, Camino, Safari lub Operę i skorzystać z arkusza udostępnionego przez Johna Hicksa.
Wypatrzone na Lifehacker.
Przed chwilą na kanale #jogger Kangel (jeden z administratorów polskiej Wikipedii) oznajmił, że ze względu na powtarzające się od ponad pół roku wandalizmy, właśnie podjęto decyzję o zabanowaniu łódzkich internautów korzystających z usług Nostrady TP. Wycięta podsieć to: 83.26.0.0/16, odpowiadająca ok. 65 000 potencjalnych internautów. Począwszy od dziś, przez najbliższe siedem miesięcy, łódzcy abonenci Neostrady TP nie będą mogli modyfikować starych i tworzyć nowych haseł na Wikipedii. Wszyscy miłośnicy wiki z Łodzi, łączący się z internetem za pomocą Neostrady TP za bana powinni podziękować w pierwszej kolejności anonimowemu wandalowi, a zaraz potem operatorowi Neostrady, czyli Telekomunikacji Polskiej — jej dział abuse (obecnie CERT) konsekwentnie (od ponad pół roku) nie odpowiada na e-maile, a w rozmowach telefonicznych powtarza formułkę: "sprawa jest w toku".
Blokada została nałożona jedynie na anonimowych (niezalogowanych) redaktorów wiki. Jeśli jesteś z Łodzi, łączysz się z internetem przez Neostradę i masz konto na Wikipedii, to po zalogowaniu dalej możesz tworzyć i poprawiać hasła. Warto również zapoznać się z oficjalna notą administratorów Wikipedii
Doskonale rozumiem zdenerwowanych Wikipedystów. Na swoim kawałku internetu codziennie muszę sprzątać po tzw. dzieciach neostrady, których skuteczna identyfikacja i izolacja nie jest możliwa, ze względu na dynamiczne IP Neostrady TP. No ale co tu zrobić? Przecież nie zablokuję możliwości komentowania wpisów wszystkim łączącym się przez Neostradę, bo wiem, że przy okazji ucierpią niewinne osoby.
W przypadku Wiki, taka blokada zyskuje jednak moje poparcie. Wiki to nie jeden z kilkuset blogów, a wygodne źródło wiedzy, z którego codziennie korzysta ogromna liczba internautów. I mimo, że sam od czasu do czasu anonimowo poprawiałem teksty na Wiki, to w moim odczuciu wymóg logowania nie jest wielką przeszkodą.
Pytanie: Co się stanie, kiedy wandal dowie się co to jest serwer proxy?
Jeśli chcecie wiedzieć, jak wygląda łódzki sposób wandalizowania wiki — oto przykład:
hasło: Prącie
Łódź przeprasza za Ich Troje... i penisowego wandala.
Niedawno w moim życiu wiele się zmieniło Gentoo ustąpiło miejsca Ubuntu, Firefox Operze … nie wszystko było dobre …
Opera jako przeglądarka, jest bardzo dobra ale … Firefox jest lepszy - dlaczego?
Opera ma swoje plusy
Niestety jest w niej wiele zgrzytów, które mi uniemożliwiają normalną pracę - plugin Flasha kuleje, widżety to dla mnie nieporozumienie, czemu usługi Google mi się ślimaczą? Czytnik RSS wygląda trochę jak dodany na siłę.
Ostatecznie wracam do Firefoxa - znacznie lepiej nadaję się do przetwarzania stron które często odwiedzam, muszę się pogodzić z tym, że zjada więcej RAMu, jest trochę wolniejszy przy otwieraniu stron, ale jestem z niego zadowolony.
TEN ARTYKUŁ NIE MIAŁ NA CELU WYWOŁANIE FLAME WAR …TO TYLKO MOJA SUBIEKTYWNA OPINIA
2007 (tygodniami): 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 |