CERT.pl
CHIP.pl
CHIP.pl (news)
DobreProgramy.pl
Dziennik Internautów
Hacking.pl
IDG.pl
IDG.pl (news)
JabberPL.org
LinuxNews.pl
Wykop.pl
(Google) Polski Blog
(Googler) Marcin Sochacki
Bartłomiej Dymecki
Bluerank
Einer
Gcity.pl
Jerzy Dąbrówka
Kamil Pociask
Ludwik C. Siadlak
Lukasz Horodecki
Mariusz Styczeń
Michał Spadliński
Mój GMail
Narzekasz.pl
Normanos
Piotr Konieczny
Roch Kudła
Tomasz Gawęda
Tomasz Topa
Tomasz WieczorekWszelkie skargi, wnioski oraz zażalenia należy kierować do Piotra Konieczny, który niczym Mały Książe włada tą planetą :-)
Znasz kogoś kto często pisze o Google? Daj znać!
Planeta Google NIE JEST oficjalnym serwisem Google Inc.
Tomasz Topa o 16:09 :: 17 czerwiec 2007 w kategorii wordpress
Pierwszy raz w tym miesiącu, kolejny odcinek blogowego serialu nadawanego w każdą sobotę.
“Kope lat” minęło od kiedy poświęciłem odrobinę więcej mojej uwagi Ekonomii Informacji. Nie próżnowałem jednak w międzyczasie. Miałem przyjemność odbywać staż w MRM Wordwide w działe User Expierience. Przyjemność wynikała ze zdobywania drylu w dziedzinach pracy skierowanej na użytkownika, przekówaniu teorii na praktyke w korporacyjnych warunkach. Ostatnia część zdania ma znaczenie - warunki korporacyjne dają zupełnie inne możliwości, szerokie horyzonty które każdemu użytecznościowemu geekowi sprowadziłyby uśmiech na twarz. Na opuszki palców ciśnie się choćby Eye-Tracker zbudowany i udostępniony przez MRM. A i praca dla takich klientów jak General Motors, Maspex, L’Oreal, Polpharma czy Polkomtel też jest miłym doświadczeniem. Jednak największą frajdą było poznanie parę nowych ludzi, by wymienić tylko tych z branży: Eryk Orłowski, Michał Smyk czy Jan Mazurkiewicz. Dla zainteresowanych MRMkami zapraszam na ich bloga firmowego.
Obecnie jestem zaangażowany w parę ciekawych projektów bardziej w charakterze developera, przy czym tutaj rozumiem to jako człowieka niemal od wszystkiego. Ale o nich cicho sza.
W wolnych chwilach jednak zaczynam się interesować badaniem użyteczności telefonów komórkowych. Z miłą chęcią zapoznam się z jakimiś stronami, które zamieszczają materiały na ten temat. Dajcie znać jeśli coś znacie.
Jerzy Dąbrówka o 20:21 :: 16 czerwiec 2007 w kategorii Usability
W poniedziałek, na zaproszenie Google, lecę się do Francji. Wezmę tam udział w Google Press Day 2007, czyli corocznym spotkaniu dziennikarzy z Googlersami.
Swoją dwudniową podróż (wraz z przygotowaniami) i relację z samej konferencji będę na żywo opisywał w specjalnym Twitterze — żeby być na bieżąco polecam zasubskrybować tego RSS-a. Fotki najprawdopodobniej wylądują na Zoomerze (ach, jaka szkoda, że Twitter nie wspiera osadzania zdjęć/filmów...). Większe opisy, relacje i refleksje będę wrzucał na mojego bloga (RSS).
W planach wyjazdu mam między innymi:
-- Zwiedzanie Paryża
-- Kolacja z Googlersami i innymi dziennikarzami
-- Wykłady Erica Schmidta i Marissy Mayer.
Ponieważ spotkanie w Paryżu jest nie tylko od tego, żeby posłuchać o nowych pomysłach Googla, ale także po to, żeby zadawać pytania — mam dla Was propozycję. Jeśli chcielibyście zadać jakieś pytanie pracownikom Google, zostawcie je w komentarzach. Wybiorę najciekawsze i postaram się zdobyć dla Was odpowiedzi.
A może któryś z emigrantów czytających mojego bloga z Paryża, chciałby wyskoczyć razem na bagietkę, kasztany i wino? :-)
PS: Google jest strasznie fajowskie! Zgodziło się na przebookowanie biletu i zamiast startować i lądować w Wawie, wystartuję z mojego Krakowa! Wyląduję natomiast w Warszawie, ale wezmę stamtąd samolot do Krakowa, hehe. Mam nadzieję, że loty krajowe są lepiej zorganizowane niż głupie ICC. Jedynym minusem jest to, że nie spotkam kolegów z Polityki i IDG, którzy też zostali zaproszeni. Ale co tam ...wygoda przede wszystkim! :-D
Mariusz Błoński o 12:17 :: 15 czerwiec 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl
Tomasz Topa o 11:26 :: 15 czerwiec 2007 w kategorii narzędzia
Piotr Zalewski o 10:01 :: 15 czerwiec 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl
18:23 :: 13 czerwiec 2007 w kategorii InternetTechnologie.Gazeta.pl
Tomasz Topa o 22:52 :: 12 czerwiec 2007 w kategorii analytics
Chciałem móc otwierać załączniki przesłane mailem bezpośrednio w GoogleDocs - stało się :)
Dzisiaj w pasku nawigacji po raz kolejny pojawił się napis “New features!” informujący tym razem o możliwości otwierania dokumentów PowerPointa on-line:
Może trochę przesadziłem nazywając posta GoogleDocs. Nie wiem jak to wygląda od strony technicznej, nie mniej działa zdecydowanie sprawniej od SlideShare. Poza tym tytuł “Gmail przejmuje funkcjonalność PowerPoint Viewer’a” byłby nieco przesadzony :)
Thanks, fellas!
Ludwik C. Siadlak o 14:34 :: 12 czerwiec 2007 w kategorii google
Z tego postu dowiesz się:
- czym jest trzpień
- jakie nowe funkcje będą implementowane w kolejnych wersjach przeglądarki Opera
- dlaczego Wii kopie w dupę
- jak zhackować konduktora w pociągu PKP
Kilka dni temu, Ania Rajsman zaprosiła mnie na konferencję Opery do Warszawy — a kiedy kobieta zaprasza do Opery, to wiadomo, odmówić nie można :-) Dlatego, pomimo cholernie napiętego grafika, uległem i wsiadłem do ICC. Podróż z Krakowa zabrała ok. 2-óch godzin. (BTW: Że prądu nie będzie w pociągowych gniazdkach, to mogłem się spodziewać, ale od kiedy przestali serwować darmowe batoniki!?).
Na szczęście był GPRS i w podróży odpowiedziałem na kilka zaległych e-maili, pojabberowałem i poircowałem — gdyby nie to, nie wiedziałbym jak trafić na miejsce spotkania. Niech żyją instrukcje pisane tekstem (Google Maps nie działają na przeglądarkach dla XDA...).
Klub You & Me nie zrobił na mnie dobrego wrażenia w pierwszej chwili. Tłoczno, w środku śmierdzi papierosami i nie ma gdzie usiąść. Wrażenie pogarszało się z minuty na minutę, bo start imprezy był odwlekany w nieskończoność (no i trzeba było stać)... Na szczęście humor poprawiły Operowe gadżety: koszulka, smycz i antystresowa piłeczka :-)



Oprócz braku wolnych krzeseł największą bolączką był brak identyfikatorów. "Przez internet" zapewne znałem połowę uczestników spotkania, ale po twarzy nie rozpoznałem nikogo oprócz Quirisa :-) BTW: Był nawet ktoś w koszulce Philipsa, ciekawe ile osób wzięło go za mnie? ;-P
Pal sześć wykłady. Jon von Tetzchner nie powiedział niczego nowego, podobnie jego kolega — Håkon Wium Lie (ten jednak pokazał Operę na laptopie za $100).

Dużo nowości wniosła za to tłumaczka... Aż musiałem drinka odstawić, bo pokładałem się ze śmiechu. Opera's core features zostały przetłumaczone na "trzpień produktu", a CSS przedstawiony jako nowoczesna technologia, która zostanie wprowadzona w nowych wersjach przeglądarki i niebawem zrewolucjonizuje sieć... :-)
Generalnie, porażka na całej linii. Dziwie się, że Opera pozostała przy tej samej tłumaczce, skoro z relacji innych blogerów wynika, że już we Wrocławiu (dzień wcześniej) tłumaczenie stało na niskim poziomie... Polecam wziąć przykład z Google Polska. Tam, do obsługi językowej konferencji zatrudniani są tłumacze symultaniczni posiadający techniczny background, który pozwala im odróżnić RSS od CSS i innych TLS-ów.
Standardowo, serwowano wino i inne przekąski, które spożyłem przy stoliku z Gandalfem i Quirisem. Pardon, reszto — no name tags, no fun. Gand, który koszulkę Firefoksa przykrył Operową (i kto jest na górze, no kto? :) pokazał nowego Flocka i poopowiadał o jego planach, które, muszę przyznać, zapowiadają się całkiem interesująco. Próbowano mnie także przekupić na stronę fajerfoksiarzy jakimś "tandetnym" znaczkiem :-)

To oczywiście żart. Przypinka FF zajmuje dumne miejsce na dnie mojej szuflady :-P
Chwilę potem, wpadliśmy na pomysł, żeby zapytać w barze o piwo... Okazało się, że piwo wchodzi w skład trunków darmowych, więc trzymałem się piwa do końca imprezy, a nawet dalej...
No właśnie dalej... Przy piwku zgadałem się z Benjaminem E. Jacobsenem. Od słowa do słowa, przez polskie potrawy i strony z najlepszym pr0nem, udało mi się wyciągnąć od Bena kilka ciekawych informacji na temat tego, co znajdzie się w kolejnych Operach :-) Przyrzekłem nie zdradzać szczegółów, ale zaserwuje Wam trzy małe podpowiedzi:
1. Diametralnie zmieni się obsługa bookmarków.
2. Opera postawi na społeczność. Twoja przeglądarka będzie służyła już nie tylko Tobie, ale i Twoim przyjaciołom...
i najważniejsze, moje ulubione:
3. Ile razy, chcesz odnaleźć stronę, którą przeglądałeś pare dni temu, ale nie pamiętasz adresu? Opera wprowadzi funkcję, która definitywnie rozwiąże ten problem. Już nie mogę się doczekać! :)
Ben zdradził także plan na promocję Opery. Chcą, żeby była promowana w kręgach akademickich. Niewykluczone, że powstanie skoordynowany team, który będzie zajmował się przeprowadzaniem szkoleń, wykładów, prelekcji na temat Opery i standardów W3C.
Opera wybrała Onet, ale rozmowy były prowadzone także z innymi portalami, m.in. z WP. Norwegowie uważają, że Skype'a wypromowała Polska (właśnie dzięki umowie z Onetem)... Ja tego zrozumieć nie mogę: IMO, Skype ogromnie zyskał na popularności w naszym biednym kraju, bo był narzędziem unikalnym i a) oferował darmowe rozmowy głosowe b) tanie połączenia telefoniczne, a akurat tak się złożyło, że pół Polski wyjechało za granicę ;-) Opera nie jest aplikacją unikalną i nie wydaje mi się, żeby mogła zaoferować coś, co masowo ruszy Polaków. Mam nadzieję, że Norwegowie zdają sobie z tego sprawę...
Ben z zaciekawieniem wysłuchał tego, co mam do powiedzenia na temat Onetu i tego jak Onet jest odbierany przez ludzi z branży. Widać było, że kilka spraw niezmiernie go zaskoczyło... pewnie żałował, że nie spotkaliśmy się wcześniej. (Mimo wszystko, współpracę Onet-Opera uważam za dobry krok).
Jako zadeklarowany fan usług Google, bardzo krytycznie wypowiedziałem się na temat funkcjonalności Opery z serwisami takimi jak Google Calendar, Reader czy Notebook. Ben przyznał, że priorytetem dla Opery jest kompatybilność z Google Calendar (ponoć coraz więcej osób go używa). Na moje wyjaśnienie, że część "problemów" np. Readera można dość prosto rozwiązać za pomocą dodatkowych skryptów UserJS/CSS, wpadliśmy na pomysł... Być może już niebawem Opera zorganizuje coś w rodzaju konkursu dla użytkowników Opery: napisz UserJS/CSS poprawiający np. obsługę Google Notebook pod Operą i wygraj podróż do siedziby Norwegii/gadżety Operowe, etc. Skoro Google ma Operowców w dupie, to chociaż Opera może ich wspierać w ten sposób. Koniec końców, Benjamin zapisał wszystkie uwagi i obiecał przeprowadzić poważną rozmowę z teamem, który zajmuje się współpracą na linii Opera-Google. Oby coś się z tego urodziło...
Tak się zagadaliśmy, że nie spostrzegliśmy tego, że impreza została zakończona i wszyscy uczestnicy zmyli się do domu. Ben jednak zaprosił mnie (i Wojtka?) do swojego stolika na małe after-party. Na chwilę dołączył do nas Gandalf, ale i on musiał zmykać. Jego miejsce zajął Thomas Ford (PR), który rozśmieszał nas strasznie głupimi, przygotowanymi na każdą okazję, pijarowskimi tekstami sprowadzającymi się do: Opera jest najlepsza, a jak myślisz inaczej, to Cię oczywiście szanujemy :-)
Dowiedziałem się także dlaczego wybrany został Onet... Otóż, nazwa Onetu jest specyficzna... znaczy tyle co Opera Net. Teraz już wiecie, jakie plany ma Opera w stosunku do Onetu ;-P
Z racji zainteresowań, nie mogłem nie pochwalić podejścia Opery do kryptografii i bezpieczeństwa przesyłania i składowania informacji. Jak się okazało, tak znakomite wsparcie dla kryptografii jest zasługą jednego człowieka, ponoć bardzo specyficznego. Thomas nazwał go Pracownikiem Opery nr 3 i zdradził, że jego hobby to polowanie po nocach na strony z nieważnymi certyfikatami WWW...
Po kilku piwach poczuliśmy nagłą chęć ruchu... zaczęliśmy więc grać w tenisa, ale na konsoli Wii (tej samej, która była wykorzystywana do pokazów Opery podczas wykładu). Na marginesie: Wii kopie dupę! Jest warta swojej ceny! Ta konsola jest po prostu niesamowita - to zupełnie inne podejście do gier komputerowych, warte swojej ceny!



Tu dołączyła do nas Ania, ale niestety, ja musiałem już uciekać... Na koniec strzeliliśmy sobie wszyscy pożegnalną fotkę przed pubem:

Bardziej formalną relację możecie przeczytać na łamach Dziennika Internautów, a zdjęcia obejrzeć na flickrze Krzyśka i u Ani.
Droga powrotna była jak przez mękę. W nocy InterCity nie jeżdżą. Jedyne co zostało to Tanie Linie Kolejowe... w których nie było już miejsc. Wydano mi więc miejscówke ...bez wskazania miejsca (mimo, że jak najbardziej byłem w stanie wskazującym ;-)
Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło... Przy pierwszy spotkaniu z konduktorem, zastosowałem na nim najnowszą technikę programowania PLNNLP ;-) i dziwnym trafem, miejsce się znalazło. Niestety, nie pospałem zbyt długo, a już następnego dnia, zmordowany, kiedy myślałem jedynie o łóżku, wyszło na to, że muszę w pracy podejść do egzaminu na egzaminatora VUE... Zdałem :-)
Oby więcej takich spotkań! Lubię konferencję i spotkania światka IT. Dziś wybieram się na krakowski Grill IT (kto idzie?), a już za kilkanaście dni lecę do Paryża, gdzie szykuje się coś jeszcze fajniejszego od Operowego Backstage'a... ale o tym w następnych postach. Stay tuned!
2007 (tygodniami): 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 |