CERT.pl
CHIP.pl
CHIP.pl (news)
DobreProgramy.pl
Dziennik Internautów
Hacking.pl
IDG.pl
IDG.pl (news)
JabberPL.org
LinuxNews.pl
Wykop.pl
(Google) Polski Blog
(Googler) Marcin Sochacki
Bartłomiej Dymecki
Bluerank
Einer
Gcity.pl
Jerzy Dąbrówka
Kamil Pociask
Ludwik C. Siadlak
Lukasz Horodecki
Mariusz Styczeń
Michał Spadliński
Mój GMail
Narzekasz.pl
Normanos
Piotr Konieczny
Roch Kudła
Tomasz Gawęda
Tomasz Topa
Tomasz WieczorekWszelkie skargi, wnioski oraz zażalenia należy kierować do Piotra Konieczny, który niczym Mały Książe włada tą planetą :-)
Znasz kogoś kto często pisze o Google? Daj znać!
Planeta Google NIE JEST oficjalnym serwisem Google Inc.
Mariusz Błoński o 6:38 :: 23 wrzesień 2007 w kategorii Aktualności IDG.pl
Stało się. Miałem dość ciągle pełnego Google Readera i braku czasu na czytanie nowych wiadomości. Z ~120 kanałów jakie subskrybowałem wyciąłem większość - pod nóż poszły przede wszystkim dawno nie aktualizowane feedy, ale i te o największym natężeniu ruchu, czyli głownie planety (Mozilla, Gnome, …) i serwisy w rodzaju Lifehacker. Poleciała też większość „zabawowych” kanałów (2up itp.). Efekt masakry? Taki:

Aż sam się zdziwiłem, gdy po wycinaniu feedów odświeżyłem okno z trendami. Posunięcie drastyczne, ale teraz przekopywanie się przez wiadomości powinno być prostsze i szybsze.
Ciekawe jak długo wytrzymam z mniej niż 50 subskrypcjami :)
Sprawa dotyczy dość starego wydarzenia, niemniej tak się złożyło że dopiero teraz się na to natknąłem. 27 stycznia 2007 roku w amerykańskiej telewizji Food Network przez zaledwie jedną klatkę nagrania pojawiło się logo McDonalda.
Sporo osób to zauważyło, a nagranie jest dosŧępne poniżej:
Większość komentarzy, zarówno autora nagrania jak też licznych wpisów na blogach sugeruje, że McDonald's uprawiał marketing podprogowy. Wielu ludzi uważa, że wyświetlenie reklamy na bardzo krótki, niezauważalny moment w podświadomy sposób wpłynie na nasze preferencje, np. po wyjściu z kina. Odpowiednie przepisy prawa w wielu krajach zabraniają tej formy reklamy. Faktem jest jednak, że brakuje przekonujących dowodów na to, że percepcja podprogowa w ogóle działa. Często cytowane jako dowód badanie Jamesa Vicary z 1957 roku było zwykłą fałszywką. Food Network wytłumaczyła to zdarzenie jako „zwykły błąd techniczny”. Czy tak jest rzeczywiście, czy może mamy tutaj do czynienia z drugim dnem, w postaci reklamy wirusowej? Zbyt często na „problemy techniczne” zrzuca się winę za coś, do czego nie wypada się przyznać.
Przede wszystkim, teorię o reklamie podprogowej McDonalda możemy włożyć między bajki z kilku powodów:
A może to był marketing wirusowy? Celem tego działania jest zainteresowanie widzów czymś nietypowym i zaprzęgnięcie ich samych do rozpropagowania reklamy. Jest to bardzo skuteczne, tanie, ale wymaga stąpania po grząskim gruncie. Zbyt oczywista próba złapania internautów na marketingowy haczyk zostanie źle odebrana i wygeneruje sporo czarnego PR, ku rozpaczy zleceniodawcy.
W tym wypadku, marketing wirusowy – świadomy, czy też będący efektem błędu technicznego – zadziałał nieźle. Pojawiło się w sieci mnóstwo artykułów, wliczając w to oczywiście niniejszy, zajmujących się tematem i wymieniających nazwę i logo McDonalda, czego dowodzi ponad 600 000 rezultatów w Google na zapytanie [food network subliminal mcdonald]. Wszyscy analizują filmik po klatce i przelewają kilobajty tekstu o McDonaldzie. Kończę zatem bo mam nieodpartą pokusę na Big Maca.
Wszystkim zainteresowanym przypominam, że 15 października 2007 r. (Poniedziałek), w Wiśle odbędzie się kurs hackingu. Szkolenie, od podstaw pokaże najpopularniejsze techniki hackingu, czyli wyjaśni, jakie czynności należy wykonać, aby krok po kroku włamać się na dany serwer.
W programie znajdziecie między innymi:
Dodatkowo, przekazana zostanie praktyczna wiedza, na temat jak bronić się przed atakami hackerów. Co więcej, szkolenie będzie dobrą okazją, żeby spotkać się z autorem tego bloga, i przy dobrym piwie przegadać całą noc ;-)
Jeszcze raz serdecznie zapraszam. W tej chwili idźcie męczyć swoje księgowe/uczelnie o delegacje :-)
15 października 2007 (Poniedziałek),
Wisła, Hotel Gołębiewski
Koszt: 1350 PLN
Trenerzy: Adrian Kapczyński, Piotr Konieczny, Jerzy Ludwichowski, Maciej Szmit
W poprzednim poście napisałem, że lubię amerykańskie blogi firmowe za lekki sposób pisania o bieżących wydarzeniach firmowych. Widzieliście gdzieś polski blog, gdzie firma chwaliłaby się, że kupiła coś “cholernie fajnego”? Yahoo właśnie tak informuje o nabyciu pakietu Zimbra: “Zimbra is so damn cool“. Warto dodać, że zakupy kosztwały Yahoo! 350 milionów dolarów
Na blogu Google Reader pojawił się dziś list. List zespołu “Google Reader” do zespołu “Google Labs”. List informujący o tym, że Google Reader zrywa z Laboratoriami Google. To jest właśnie to za co lubię dobre blogi firmowe - w lekki sposób informują o bieżących wydarzeniach, takie komunikaty prasowe z przymrużeniem oka :)
Drogie “Laboratoria”,
Nie wiemy jak Wam to powiedzieć, ale czas ze sobą zerwać. Po prostu bardzo się zmieniliśmy. Ludzie mogą szukać. Mogą się dzielić tym co przeczytali. Mogą nawet poznać trendy związane z tym co czytają, jak i jak często czytają. Jest cała masa innych rzeczy, które możemy zrobić w przyszłości, żeby zmienić czytanie feedów w niesamowite doświadczenie. A to oznacza, że nie możesz tu już być…
Tomasz Topa o 8:44 :: 18 wrzesień 2007 w kategorii graduates
Gdy wczoraj o godzinie 13:08 otrzymałem od redaktora Jakuba Wielickiego z “Dziennika Bałtyckiego” maila z prośbą o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań odnośnie ostatniego wpisu (Strona Prezydenta Gdańska może wyrządzić szkody na Twoim komputerze…) wiedziałem, że artykuł będzie radosny :) Mam już trochę doświadczeń w kontaktach z prasą, więc wolałem odpowiedzieć na pytania mailem zamiast telefonicznie. Można wszystko spokojnie opisać, zaznaczyć rzeczy przy których mogą się pojawić niejasności. Pytanie brzmiało:
Chciałem dowiedzieć się jak można sprawdzić, od kiedy strona znajduje się na “czarnej liście” google i czy taka lista jest ogólnie dostępna
Podałem adresy do konkretnych podstron w serwisie StopBadware.org. Zaznaczyłem, że strona niebezpieczna nie jest. Odesłałem też do artykułu Marcina. Zapytałem też, czy jest szansa zobaczyć tekst przed publikację. Niestety nie było takiej możliwości. Trudno, poczekałem do rana, wyjąłem “Dziennik” ze skrzynki (prenumerata) i znalazłem notkę. Uśmiech od ucha do ucha utrzymuje mi się do teraz :) Zresztą zobaczcie sami:
Tomasz Topa o 10:36 :: 17 wrzesień 2007 w kategorii przekręcone
2007 (tygodniami): 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 |