CERT.pl
CHIP.pl
CHIP.pl (news)
DobreProgramy.pl
Dziennik Internautów
Hacking.pl
IDG.pl
IDG.pl (news)
JabberPL.org
LinuxNews.pl
Wykop.pl
(Google) Polski Blog
(Googler) Marcin Sochacki
Bartłomiej Dymecki
Bluerank
Einer
Gcity.pl
Jerzy Dąbrówka
Kamil Pociask
Ludwik C. Siadlak
Lukasz Horodecki
Mariusz Styczeń
Michał Spadliński
Mój GMail
Narzekasz.pl
Normanos
Piotr Konieczny
Roch Kudła
Tomasz Gawęda
Tomasz Topa
Tomasz WieczorekWszelkie skargi, wnioski oraz zażalenia należy kierować do Piotra Konieczny, który niczym Mały Książe włada tą planetą :-)
Znasz kogoś kto często pisze o Google? Daj znać!
Planeta Google NIE JEST oficjalnym serwisem Google Inc.
Kilka miesięcy temu Google powiedziało „A” publicznie zaliczając linki pozycjonujące do niedozwolonych technik SEO. Użytkownicy byli zachęcani do zgłaszania stron korzystajacych z takich linków, a zespół do walki ze spamem, do którego należy Matt Cutts, pracował nad algorytmem detekcji takich stron.
Pomimo zdecydowanych sygnałów, że linki pozycjonujące, jako technika oszukująca wyszukiwarki są zabronione, w ciągu tych kilku miesięcy Google AdWords i AdSense nadal jednak zezwalały na reklamę firm zajmujących się takim pozycjonowaniem. Było to zagadnienie szeroko komentowane w wielu serwisach jako dwulicowość Google, bo z jednej strony walczy z biznesem pozycjonerskim w wynikach organicznych, a z drugiej zezwala na reklamy tych samych firm w AdWords/AdSense zarabiając pośrednio na tym interesie.
Dzisiaj Google mówi „B” w sprawie linków pozycjonujących. Późno, bo późno, ale okazuje się jednak, że Google robi tę właściwą rzecz, czyli usuwa reklamy niezgodne z regulaminem rezygnując z części dochodu. Jak stwierdził Matt Cutts w kilku komentarzach po rozmowie z zespołem zajmującym się reklamami sprawa została zauważona i regulamin będzie od teraz egzekwowany.
Jeszcze do niedawna wyniki wyszukiwania dla słowa kluczowego „PR8” (czyli PageRank 8) wyglądały następująco:

Zapytanie o PR8 przed zmianą
a dzisiaj wyglądają tak:

Zapytanie o PR8 dzisiaj
(Grafiki na licencji CC-BY-NC pochodzą z Google Blogoscoped)
To dobry krok dla Google i dobry dla użytkowników Internetu. Każdy zdaje sobie sprawę, że walka spamerów i operatorów wyszukiwarek to nieustający wyścig zbrojeń i że nie powstanie 100% skuteczna metoda odsiania zboża od plew. Uważam jednak, że zaprzestanie tej walki oznaczałoby totalne zaspamowanie wyszukiwarek i prowadziłoby do ich bezużyteczności. Linki organiczne dla większości zapytań nie różniłyby się jakością od reklam pokazywanych obok. Na górze znajdowałyby się linki tych, którzy najwięcej wydali na „promocję”, niezależnie od merytorycznej przydatności czy użyteczności strony. Miejmy nadzieję, że nie doczekamy tak ponurej wizji WWW.
Ostatni spis ciekawych keywordów wyciągniętych z Google Analytics był na początku września. O tym, że jest to interesująca rzecz, niech świadczy fakt, że niektórzy używają takiego zestawienia w swoich wykładach np. o efekcie long tail (długi ogon) ;) No to poniżej kolejne zestawienie - the best of 15 109 keywords - listopad 2007 :)
Wciąż niekwestionowanym liderem są trzy wpisy:
I oczywiście ogromna większość keywordów odnosi się do tych wpisów. Może czas zmienić zupełnie profil blogaska? ;-)
Jedno jest pewne - po przeczytaniu tej listy, mam pomysły na wiele nowych serwisów :) No to co, gotowi? Jedziemy! :)
Cicho tu ostatnio, ponieważ cały czas trwa remont mojego nowego Centrum Sterowania Światem™. Dzisiaj postaram się strzelić kilka nowych fotek, sporo już zrobione, teraz na warsztacie jest łazienka.
A w tak zwanym międzyczasie, chciałbym pokazać wykład Cezarego Lecha, autora bloga SprawnyMarketing.pl wygłoszony podczas II Otwartej Konferencji e-Biznesu i Inwestowania w Warszawie - OKEBI. Poruszanym tematem jest długi ogon w SEO.
Przyznam się szczerze, że jakimś cudem ten wpis schował się w pomiędzy innymi pozycjami w Google Readerze i dopiero dwa dni temu znajomy mi podrzucił link pokazując, że tam chyba coś o mnie mowa ;) Faktycznie, Cezary Lech posłużył się moim wpisem Dobrzy ludzie nie są frajerami do zaprezentowania efektu long tail. Dzięki :)
Poniżej więc slajdy z prezentacji oraz nagranie wideo z całym wykładem (ponad półtorej godziny)
Parę dni temu Gazeta opisała jak to potentat z Mountain View po macoszemu potraktował cieki wodne w naszym kraju:
Większość głównych rzek urywa się nagle, a na mapach [Google'a] próżno szukać ich górnego biegu.
Podobno programiści nie zaimportowali jednej z warstw mapy dostarczonej przez Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych. Na szczęście zdjęcia satelitarne są zgodne z rzeczywistością :-)
No dobra, pośmialiśmy się z pomyłki Google, to teraz, dla równowagi, umrzyjmy ze śmiechu na wieść o tym, jak cieki wodne w Polsce potraktował Microsoft. A potraktował kompleksowo... Windows XP od lat pokazuje, że cała Polska to jeden, wielki ciek wodny (czyt. jest zalanapod wodą :-)

Dwuklik na windowsowym zegarku potrafi utopić Polskę...
Niestety, kolejny raz, Microsoft okazał się lepszy od Google ;-P
2007 (tygodniami): 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 |